piątek, 14 lutego 2020

Weronika

Z reguły zgaduję się z modelkami tak, że stawiamy na delikatny makijaż, niemal niewidoczny. W końcu Weronika zrobiła coś, co marzyło mi się od dawna - postawiła na jego kompletny brak.

instagram Weroniki (klik!)


Zamysł był prosty - robimy przyjemną, minimalistyczną sesję domową. Pierwsze zdjęcia są z resztki kolorowej kliszy (kodak gold). Lubię, gdy z jednej sesji mam dwie kompletnie różne klisze, bo widzę jak duże ma to znaczenie w odbiorze zdjęć. Klimat jest często zupełnie inny.



Kolejne zdjęcia to już czarno-biały ilford.






Z Werką widziałyśmy się już po raz kolejny i z każdym kolejnym spotkaniem czujemy się przy sobie swobodniej, co przekłada się zawsze na efekty sesji. Lubię tworzyć kadry z nowymi twarzami, ale też często łapię się na tym, że głównie współpracuję z osobami, które już znam. Czuję większy luz i swobodę działania.






I czas na mały bonus. Po zapełnieniu kliszy postawiłyśmy na zabawę i kilka zdjęć wykonałyśmy telefonem.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
emerge © , All Rights Reserved. BLOG DESIGN BY Sadaf F K.